BlogAnton Ignashev

Który agent AI wdrożyć w enova365 jako pierwszy

Który agent AI wdrożyć w enova365 jako pierwszy

Sześć tekstów w tej serii o enova365 kończyło się tak samo: oto pierwsza rzecz, którą bym zbudował. Nocne zadanie sprawdzające trzy rzeczy w statusie wysyłki do KSeF. Audyt tego, co klienci naprawdę wpisują w tytuły przelewów. Inwentaryzacja wypełnienia pól własnych. Licznik dziewięćdziesięciu dni pod ulgę na złe długi. Ostrzeżenie przy siedemdziesięciu procentach limitu kupieckiego. Każdy z nich uczciwie pilnował własnego zakresu. I żaden nie odpowiedział na pytanie, które klienci zadają mi naprawdę: dobrze, ale od którego mam zacząć?

Jest lepsza odpowiedź niż od tego, który jest wart najwięcej. Między jedną a drugą rozsypuje się większość takich projektów. Po cichu, bez żadnej awarii.

Najcenniejszy agent to zwykle zły pierwszy projekt

Zapytajcie biuro rachunkowe, który agent pomógłby najbardziej, a odpowiedź przyjdzie w piętnaście sekund: ten księgujący dokumenty. To poprawna odpowiedź na zadane pytanie. W księgowaniu siedzą godziny, a jak taka architektura wygląda opisałem na tyle dokładnie, że trudno mi teraz udawać, że się tego nie da zbudować.

Da się. To nie jest spór o wykonalność, tylko o kolejność.

Agent księgujący zapisuje. Zapis oznacza najszerszy zakres uprawnień z całej listy, a to wciąga rozmowę o licencji i operatorze na ścieżkę krytyczną już w pierwszym tygodniu. Widziałem, jak sama ta rozmowa ciągnie się pięć tygodni, bo wniosek o dostęp to zwykle wniosek zakupowy w przebraniu. Do tego dochodzi mapowanie kontrahentów, klasyfikacja księgowania i kolejka wyjątków — wszystko to musi stać, zanim cokolwiek trafi przed ludzkie oczy. Po zsumowaniu pierwszy uczciwy wynik wychodzi między szóstym a dziesiątym tygodniem.

Dziesięć tygodni to za długo, żeby utrzymać czyjeś zainteresowanie czymś, czego nikt jeszcze nie widział w działaniu. W tym czasie osoba, która to sponsorowała, zdąży zmienić stanowisko, budżet trafi pod ponowną ocenę, a w firmie po cichu ustali się, że to jednak donikąd nie prowadzi. Straciłem projekty, które działały. Nie takie, które się nie udały — takie, które działały i za wolno to udowadniały.

Cztery pytania, które przesiewają pierwszy projekt

Przestałem więc układać kandydatów według wartości i zacząłem ich przepuszczać przez te cztery pytania.

Czy cokolwiek zapisuje? Jeśli tak, nie jest pierwszy. Nie dlatego, że zapisy są z natury groźne — szkic w buforze jest naprawdę bezpieczny — tylko dlatego, że zapis przesuwa całą negocjację dostępów na sam początek i stawia ją przed właściwą pracą.

Jak szybko wyprodukuje liczbę, o którą ktoś się pokłóci? To pytanie realnie przewiduje powodzenie wdrożenia. Ma niżej własny akapit.

Czy psuje się głośno? Zadanie, które po cichu nic nie zwraca, wygląda dokładnie jak spokojny tydzień — awaria opisana w tekście o Harmonogramie Zadań. Pierwszy projekt musi raportować, co sprawdził, a nie tylko co znalazł, bo na tym etapie nikt nie wie jeszcze, jak wygląda normalny wynik. Zero wyjątków we wtorek to albo świetna wiadomość, albo zerwane połączenie. Przez pierwszy miesiąc naprawdę nie odróżnicie jednego od drugiego.

Czy zniesie własną pomyłkę? Każdy pierwszy projekt gdzieś się myli. Pytanie brzmi, ile ta pomyłka kosztuje. Źle oceniona pozycja w wewnętrznym raporcie kosztuje komentarz na spotkaniu. Źle oceniona pozycja w mailu do klienta kosztuje relację — upomnienie kogoś, kto już zapłacił, czyli błąd, który w tekście o rozrachunkach nazwałem nieodwracalnym. Dlatego kontakt z klientem nie ma czego szukać w pierwszym wdrożeniu, choćby najlepiej wypadał na demie.

Krótka lista z oceną

Sześciu kandydatów, których ta seria zdążyła nazbierać, przepuszczonych przez te cztery pytania.

Kandydat Zapisuje? Dni do spornej liczby Psuje się głośno? Koszt pomyłki
Kontrola stanu wysyłki do KSeF nie 3–5 tak, z licznikiem stanów ponowne sprawdzenie
Audyt pola opisu na wyciągu nie 1–2 jednorazowy, nie dotyczy brak
Inwentaryzacja wypełnienia pól własnych nie 1–2 jednorazowa, nie dotyczy brak
Linia 90 dni pod ulgę na złe długi nie 5–10 tak zbędny przegląd
Ostrzeżenie przy 70% limitu nie 7–14 tak zignorowany alert
Agent księgujący, same szkice tak 40–70 częściowo zły szkic, wyłapany

Dwie pozycje z tej listy w ogóle nie są agentami. Audyt pola opisu i inwentaryzacja wypełnienia pól to popołudnie z SQL-em i arkusz kalkulacyjny. Trafiły tu właśnie dlatego, że są najtańszym sposobem, żeby się dowiedzieć, czy ta droga rzecz w ogóle jest warta budowania. Audyt pola opisu wyznacza sufit automatycznego rozliczania, zanim ktokolwiek cokolwiek podpisze: jeśli czytelne numery faktur stanowią trzydzieści pięć procent wpływających linii, żaden agent i żaden ERP tej liczby nie podniesie, a uczciwa rekomendacja brzmi — najpierw zajmijcie się tytułami przelewów. Nikt nie lubi prowadzić tej rozmowy. W sierpniu jest jednak dużo tańsza niż w grudniu.

Wygrywa ten nudny i o to właśnie chodzi

Spośród prawdziwych agentów najczęściej rekomenduję tego, który na demie wypada najsłabiej: nocne zadanie tylko do odczytu, które uzgadnia trzy rzeczy i raportuje wyjątki. Niczego nie księguje, do nikogo nie pisze, a całym jego wynikiem jest lista te się nie zgadzają, i oto dlaczego.

Wygrywa z powodu, który ma niewiele wspólnego z technologią. Trzeciego dnia ktoś patrzy na jedenastą pozycję listy wyjątków i mówi, że to nie może być prawda. Potem sprawdza. I jednak jest prawda. Ten moment robi dla projektu więcej niż jakiekolwiek demo, bo system po raz pierwszy powiedział im coś, czego sami nie wiedzieli. Agent przestaje być zakupem, a staje się współpracownikiem. Od tej chwili każda rozmowa o zakresie idzie łatwiej.

Daje też coś, czego nikt nie wpisuje do budżetu. Sześć tygodni prawdziwych wyjątków to gotowa lista przypadków, której agent księgujący i tak będzie potrzebował. Takiej specyfikacji nie napiszecie na warsztacie — ciekawe przypadki to dokładnie te, o których nikt nie pomyśli, opisując własny proces.

Metryka: czas do pierwszej spornej liczby

Ten moment z trzeciego dnia da się zmierzyć, więc go mierzcie. Czas do pierwszej spornej liczby: dni od startu do chwili, w której ktoś u klienta podważa wynik i okazuje się, że nie ma racji.

Liczą się obie połowy tej definicji. Jeśli nikt nigdy nie podważa, to znaczy, że nikt tego nie czyta i zbudowaliście raport do segregatora. Jeśli podważa i ma rację — macie błąd, rzecz normalną i spodziewaną, tylko że to zupełnie inny sygnał. Szukacie człowieka zaskoczonego własnymi danymi.

Poniżej dziesięciu dni wdrożenie się udaje. Nie przychodzi mi do głowy kontrprzykład. Powyżej trzydziestu coś jest nie tak z samą konstrukcją projektu i z mojego doświadczenia prawie zawsze chodzi o to samo: pilot chodzi na kopii bazy z zeszłorocznymi danymi. To najwygodniejszy sposób budowania takich rzeczy i najmniej pouczający. Z zeszłorocznymi liczbami nikt się nie kłóci. Nic na nich nie stoi, nikt za nie nie odpowiada, a system, który je produkuje, nie jest testowany — jest uprzejmie oglądany.

I tym właśnie jest faza tylko do odczytu, jeśli nazwać rzecz po imieniu. Nie próbą generalną przed właściwym wdrożeniem. To moment, w którym sprawdzacie, czy dane w ogóle udźwigną to, co zostało sprzedane. Jeśli nie udźwigną, lepiej dowiedzieć się teraz, kiedy jest to jeszcze tanie.

Kiedy agent awansuje

Cztery poziomy uprawnień — czytaj, proponuj, zapisuj, wysyłaj — to drabina, a prawdziwa granica leży między trzecim a czwartym szczeblem. Najczęstszy błąd to wchodzenie po niej według kalendarza. Miesiąc tylko do odczytu, potem włączamy zapisy to plan oparty wyłącznie na upływie czasu.

Awansujcie po zmierzonej liczbie. Współczynnik odrzuceń — udział propozycji, które człowiek anuluje — mówi, gdzie naprawdę jesteście. Powyżej mniej więcej trzydziestu procent po kilku tygodniach reguły nadal są złe, a włączenie zapisu na tym etapie puszcza błąd na produkcję seryjną. Poniżej dziesięciu procent krok z człowiekiem po cichu zamienił się w pieczątkę i płacicie komuś za klikanie „zatwierdź” na rzeczach, których już nie czyta. Ta druga porażka jest groźniejsza, bo na każdym dashboardzie wygląda jak sukces.

Od czego zacząłbym w poniedziałek

Wybierzcie proces, który generuje w Waszym biurze najwięcej maili o wyjątkach. Nie najwięcej godzin — najwięcej maili. Ruch w skrzynce to widoczny ślad filtra, który siedzi w czyjejś głowie. A filtr, którego nikt nigdy nie spisał, to najpewniejszy znak, że pod spodem jest coś wartego automatyzacji.

Zbudujcie wersję tylko do odczytu, puśćcie ją nocą i każcie jej raportować, co sprawdziła, a nie tylko co znalazła. Równolegle, już pierwszego dnia, zacznijcie rozmowę o dostępach pod fazę zapisu, której będziecie chcieli w trzecim miesiącu. To najdłuższy element układanki, nie zależy od niczego, co budujecie, a odkładanie go na później najczęściej rozjeżdża terminy. Szerszy obraz tego, co ci agenci robią po uruchomieniu, znajdziecie w przeglądzie agentów AI dla firm; samą warstwę połączenia opisałem w integracji enova365 z AI.

Chcecie sprawdzić własną kolejność? Przyślijcie mi swoją krótką listę, a powiem, który kandydat najszybciej doprowadzi Was do spornej liczby — i którego nie powinniście budować jako pierwszego, choćby najbardziej się chciało. Pół godziny, bez opłat — napiszcie do mnie.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie

Bezpłatna 30-minutowa konsultacja. Sprawdzimy, czy i jak mogę pomóc.

Umów bezpłatną 30-minutową rozmowę

Wybierz datę

Sierpień 2026
Pon
Wt
Śr
Czw
Pt
Sob
Ndz
Powrót do bloga

Powiązane wpisy

Comarch Optima API: przewodnik programisty po integracji
Blog

Comarch Optima API: przewodnik programisty po integracji

Pytanie brzmi zwykle: czy Optima ma API. Odpowiedź brzmi: ma pięć różnych rzeczy o tej nazwie, każda z inną licencją, innym właścicielem i innym numerem telefonu, pod który dzwonisz, gdy przestanie działać.

Czytaj dalej
Konto serwisowe w enova365 — co naprawdę znaczy „tylko do odczytu”
Blog

Konto serwisowe w enova365 — co naprawdę znaczy „tylko do odczytu”

Integracja dostaje konto Administratora, bo rozpisanie uprawnień zajęłoby popołudnie, a nikt nie ma tego popołudnia. Potem okazuje się, że najmocniejszą granicą odczytu w enova365 nie jest wcale drzewko uprawnień, tylko licencja.

Czytaj dalej
Harmonogram Zadań w enova365 — nocne zadanie, które przestało działać sześć tygodni temu
Blog

Harmonogram Zadań w enova365 — nocne zadanie, które przestało działać sześć tygodni temu

Harmonogram Zadań to trzecia droga wyjścia danych z enova365 i jedyna, która psuje się bezgłośnie. Zadanie, które nie wystartowało, i zadanie, które nic nie znalazło, wyglądają z zewnątrz identycznie — i to jest cała historia.

Czytaj dalej